początek strony
Wyszukiwanie

Tajemnicze ogrody w Kornwalii

  • Autor: Toby Keane
    Toby Keane
  • 6 marca 2024 r.
  • Czas czytania: 4 minuty

Aktualizacja: 7 kwietnia

Ci z was, którzy już uczyli się z nami angielskiego, być może pamiętają moje zainteresowanie (a nawet obsesję) Philipem Larkinem.


Jeśli pamiętacie, to prawdopodobnie analizowaliśmy jego wiersz „Drzewa”. Z nadejściem każdej wiosny ten wiersz powraca mi na myśl. Z nadzieją obserwuję żywopłoty, wypatrując pierwszych pączków głogu i tarniny. Wkrótce drzewa te stworzą niesamowity widok kwitnących kwiatów i rozjaśnią żywopłoty wokół Wheal Kitty oraz ogólnie okolice St Agnes. 


Larkin kochał drzewa, jeśli wierzyć temu wierszowi. Chociaż przez wielu uważany był za człowieka nieszczęśliwego, żywił trwałą i głęboką miłość do świata przyrody, a w szczególności do ogrodów. Uwielbiał na przykład powieść dla dzieci „Tajemniczy ogród” autorstwa Frances Hodgson Burnett. Poleciła mu ją jego wieloletnia partnerka, Monica Jones, a po przeczytaniu tej książki napisał do Moniki:


„Cóż, moim zdaniem to było zadziwiająco dobre. Nie mogę sobie wyobrazić, jak to się stało, że nigdy wcześniej się z tym nie spotkałem… Jeśli zawiera jakieś przesłanie, to z pewnością jest to – cóż, nie potrafię tego ująć w jednym zdaniu, ale chodzi o to, że życie jest na tyle silne i radosne, by przełamać i obalić nawet najsilniejsze i najcięższe mroczne fantazje i lęki: wzywa każdego, by odłożył na bok nieufność i niechęć do działania oraz żył pełnią życia, póki jeszcze ma szansę je przeżyć.” 


Tematem tego wpisu są przede wszystkim tajemnicze ogrody, a zwłaszcza ich potencjał, by pomóc nam „odłożyć na bok nieufność… i żyć pełnią życia, póki jeszcze możemy”.


Choć nie jest to żadną tajemnicą, w Kornwalii znajduje się wiele ogrodów: prywatnych, publicznych, subtropikalnych, formalnych, elżbietańskich, futurystycznych, a często – po prostu magicznych. Łagodne kornwalijskie lata i ciepły Prąd Zatokowy płynący z Atlantyku sprawiają, że niektóre z tych ogrodów zaskakują swoim bogactwem roślin i drzew. To właśnie ta nieoczekiwana różnorodność mnie tutaj interesuje. Z ogromną przyjemnością oprowadzam moich klientów po licznych ogrodach Kornwalii.



W styczniu odwiedziła nas Sabina z Włoch. W niezwykle suchą styczniową środę wybraliśmy się do ogrody Trebahna południowym wybrzeżu. Oboje potrzebowaliśmy porządnej dawki witaminy D, ponieważ był to najbardziej deszczowy styczeń, jaki pamiętamy. Ta wycieczka i nasze odkrycie Trebah – tego sekretnego ogrodu w Kornwalii – były po prostu czarujące.


Ogrody Trebah mają podobny układ jak wiele innych ogrodów na południowym wybrzeżu Kornwalii, takich jak Zagubione Ogrody Heligan, Glendurgan czy Trelissick. Dwór wznosi się na szczycie wzgórza, a ogrody rozciągają się w dół, jakby przyciągane w kierunku ujścia rzeki lub morza.


Kiedy czekaliśmy, aż wzejdzie poranne słońce, Sabina i ja piliśmy kawę w kawiarni i rozmawialiśmy o inteligencji roślin i drzew. Sabina wyjaśniła, że skoro drzewa i rośliny są związane ze swoim otoczeniem – dosłownie zakorzenione – muszą zawsze dostosowywać się do panujących warunków. Czułem się naprawdę szczęśliwy, że mogłem przebywać w towarzystwie Sabiny – jako architektka krajobrazu i ogrodniczka – znała się na rzeczy, a do tego jest fantastyczną nauczycielką. 


Ponieważ przyjmujemy klientów z całej Europy, reprezentujących tak szerokie spektrum doświadczeń i ścieżek zawodowych, nasz zespół nauczycieli również nieustannie się uczy. Myślę, że właśnie w tym tkwi sekret wspólnego doświadczenia językowego i kulturowego. Nauka to proces dwustronny. Oczywiście naszym zadaniem jest pomaganie klientom w budowaniu pewności siebie i doskonaleniu umiejętności językowych, ale my sami również wiele się od nich uczymy. Nasze rozmowy dotyczą sztuki, kultury, ekonomii, zrównoważonego rozwoju, filmów, literatury, często muzyki, czasem pojawia się nawet polityka, a niemal zawsze rozmawiamy o pięknie świata przyrody: krajobrazach, florze, faunie i dzikiej przyrodzie. Pomysły innych zawsze nas inspirują. 



Gunnera (olbrzymia rabarbar) jest szczególnie rozpowszechniona w Kornwalii, ale w Trebah osiąga zupełnie nowy poziom. Oczywiście w styczniu żywy jest tylko korzeń, a liście prawie całkowicie uschły, tworząc swego rodzaju prehistoryczny krajobraz. Niesamowite są również paprocie drzewiaste w Trebah – sprowadzone z Ameryk około 300 lat temu na szybkich kutrach z Falmouth, górują nad innymi drzewami. Przez ulotną chwilę można by pomyśleć, że znalazło się na planie kolejnej części „Parku Jurajskiego”.


Za krzewami gunnera rozciąga się jezioro i mały most (taki, jaki można zobaczyć na wielu obrazach Moneta). A za nim znajduje się Yankee Beach – ostatni skrawek lądu, jaki widzieli niektórzy amerykańscy żołnierze, gdy w 1944 roku wyruszali na plaże Normandii. 


Spacerując po ogrodzie, zatrzymywaliśmy się z Sabiną tu i tam, by porozmawiać o jakiejś roślinie lub drzewie, a nad naszymi głowami śpiewały i nawoływały się różne gatunki ptaków występujące w tej części Kornwalii – były tam czaple, dzięcioły, kowaliki, strzyżyki i oczywiście niezawodne rudziki – wszystkie one stanowiły ścieżkę dźwiękową naszej popołudniowej ucieczki. 


W Skool czujemy się zaszczyceni, że możemy oferować nasze kursy, niezależnie od tego, czy jest to kurs „Angielski z wędrówkami”, czy „Angielski ze sztuką i kulturą”. Często zdarza się, że to właśnie doświadczenie wędrówek i rozmów zmienia nas samych, zwłaszcza gdy towarzyszą nam osoby o podobnych poglądach i pozytywnym nastawieniu, które – jak ujął to Larkin – „odkładają na bok nieufność i nieśmiałość i żyją pełnią życia, póki jeszcze mogą”. 


Jeśli masz ochotę dołączyć do nas w naszych przygodach w tajemniczym ogrodzie, skontaktuj się z nami. Nasza kurs „Angielski z sztuką i kulturą” może być właśnie tym, czego szukasz.


 
 
na dole strony